Popularne wpisy

Chanel Eyes Collection
Zobacz Wpis
Chanel Hydra Beauty
Zobacz Wpis
Burberry Complete Eye Palette
Zobacz Wpis
Na górę
22 Gru

SYLVECO/ Krem brzozowy z betuliną o zapachu orchidei

Dziś przedstawię Wam krem, którego używam od kilku tygodni, systematycznie, po wieczornym demakijażu, od czasu do czasu rano (tutaj zazwyczaj w weekend kiedy pozwalam sobie i mojej skórze na chwilę oddechu). Mowa o Kremie brzozowym z betuliną o zapachu orchidei, firmy Sylveco. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to informacja o firmie. Tutaj brawa za wykorzystanie wyłącznie naturalnych składników, co potwierdzają liczne nagrody i wyróżnienia. Dwa – tajemnicza (przynajmniej do czasu otrzymania produktów) betulina w składzie produkowanych kosmetyków. Informacja w zakładce „brzoza i betulina” strony Sylveco szybko wyjaśnia zagadnienie. Betulina to związek występujący w ponad dwustu gatunkach roślin, ale największe jej ilości znajdują się w zewnętrznej warstwie kory białych gatunków brzóz. Zawartość betuliny w korze brzozy może wahać się od 20 do 30% i jest ona zlokalizowana w postaci krystalicznych skupisk w warstwie korowej, w dużych cienkościennych komórkach powstających na wiosnę. To od obecności betuliny pochodzi białe zabarwienie tych drzew.
Co robi zatem Betulina w kosmetyce?
Sam związek jak i wyciąg z kory brzozowej mogą być stosowane do pielęgnacji skóry i włosów.
Jest naturalnym antyoksydantem, chroni skórę przed wolnymi rodnikami i czynnikami rakotwórczymi oraz przyśpieszającymi starzenie. W przypadku atopowego zapalenia skóry oraz łuszczycy zmniejsza zmiany skórne, obrzęki oraz likwiduje objawy świądu.
Jest regulatorem wydzielania sebum, ma właściwości przeciwzapalne, hamuje również rozwój bakterii trądzikowych Escherichia coli i Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty). Jest wykorzystywana w leczeniu przewlekłych wyprysków (egzema) oraz trądziku pospolitego, różowatego i sterydowego. Ma działanie przeciwgrzybicze i przeciwpierwotniakowe. Silnie pobudza syntezę kolagenu i elastyny w skórze, a także reguluje gospodarkę lipidową i wodną skóry, zapobiega więc powstawaniu cellulitu, poprawia jej ukrwienie i koloryt.
Jest naturalnym inhibitorem tyrozynazy – enzymu, który przyspiesza przemianę melaniny; w ten sposób reguluje proces wytwarzania i dystrybucji melaniny w skórze, co ma zastosowanie w profilaktyce i pielęgnacji skóry z przebarwieniami; skutecznie zapobiega pojawianiu się zmian barwnikowych w skórze, które mogą prowadzić do rozwoju czerniaka; badania kliniczne potwierdzają również wysoką skuteczność betuliny w redukowaniu znamion dysplastycznych oraz zmian typu rogowacenia słonecznego. Wykazuje działanie przeciwwirusowe – zapobiega i łagodzi objawy opryszczki.
To tyle „słowem” wstępu. Przejdźmy do praktyki.

Krem otrzymałam chyba w najbardziej z ascetycznie możliwych opakowań. Po prostu białe, tworzywowe (nie lubię słowa plastik, zresztą nie jest ono poprawne) opakowanie z nadrukowanymi, srebrnymi literami – na górze nazwa firmy, na froncie z opisem kremu, tył-nazwa angielska i niemiecka kremu oraz adres strony www. Niestety napisy wokół opakowania mają tendencję do szybkiego wycierania się, w konsekwencji czego opakowanie za chwilę będzie zupełnie białe, czyli ascetyczne do kwadratu 😀
Dodatkowo „tworzywko” opakowane jest kartonikiem, ot typowy kartonik ze składem, logo, pojemnością i datą ważności.

Wewnątrz krem, czyli clou recenzji. Jest on gęsty, mocno upakowany, a podczas pobierania (tutaj proszę nie ganić) palcami, opuszki ślizgają się po powierzchni, nabierając tylko delikatną warstewkę. A ta, proszę mi wierzyć, jest wystarczająca by pokryć całą skórę twarzy i dekolt, co czyni krem wydajnym również do kwadratu 😉

Zapach jest przyjemny acz intensywny, określiłabym go wodnistym, na myśl przywodzi mi kaczeńce.

Krem brzozowy z betuliną zawiera w swoim składzie naturalne składniki. Betulina uzyskiwana z kory brzozy łagodzi podrażnienia i regeneruje skórę w przypadku oparzeń, odmrożeń i uczuleń. Zawarty olej sojowy i jojoba doskonale nawilża i natłuszcza suchą i popękaną skórę. Odbudowuje naturalną warstwę ochronną oraz poprawia jej jędrność. Olej z pestek winogron, jako naturalny przeciwutleniacz, działa skutecznie przeciwko wolnym rodnikom skóry, jest również bogatym źródłem witaminy E. Wosk pszczeli sprawia, że naskórek jest wygładzony i nie złuszcza się. Do składu nie można się przyczepić. Brawa.


Jak te wszystkie wspaniałości upakowane w minimalistycznym opakowaniu wpływają na kondycje mojej skory, która dodam jest skórą mieszaną, z tendencją do przesuszeń, zwłaszcza w okresie zimy? Nie bez przyczyny dodałam go do zestawienia „Odkrycia roku” bo w pełni na to zasługuje. Skóra po zastosowaniu (i to już po pierwszym kontakcie) jest niewiarygodnie odżywiona, miękka i elastyczna. Trudno szukać na niej przesuszeń czy innych przykrych niespodzianek. Dla osób posiadających skórę tłustą, nie polecałabym kremu do stosowania pod makijaż, bo choć wykazuje bardzo dobre wchłanianie, dłuższą chwile to trwa. Ja kilkakrotnie zastosowałam rano i sprawdził się również w tej roli, choć z uwagi na jego gęstość pozostanę jednak przy stosowaniu wieczorem.
Mimo więc mało ciekawego dizajnu, kompletnie nie przykuwającego oczu, ten krem stał się moim zimowym faworytem, który zajął jedno z pierwszych miejsc i we wspomnianym wyżej rankingu jak i na półce mojej łazienki.

Cena: około 23zł/ 50ml
Dostępność: na stronie Sylveco, widziałam też na Helfach
Obsession
  • 4premiere – otóż to!

    Kosmetyczna – skład idelany 🙂

    niecierpek – o tak! jeden z moich ulubionych

    Wyznania Kosmetykoholiczki – oferta nie jest może zbyt bogata ale na pewno znajdziesz coś dla siebie 🙂 uważam, że są warte zainteresowania

    monica – moja skóra nie lubi zimy, ale z tym kremem myślę, że się choć trochę polubią 😉

    krzykla – nie umiem ocenić strikte właściwości wybielających bo stosuję maskę na przebarwienia, codziennie

    Mademoiselle Chaos- myślę podobnie

    sauria80- nawet nie wiem jak takowa pachnie(?) 😀

    Marti – sama natura 😀

  • ooo, coś dla mnie 🙂 ale opakowanie kremu faktycznie minimalistyczne 😉 mogli troszkę bardziej zaszaleć 😀

  • kaczeńce? dobrze, że nie pachnie wodą brzozową 😉

  • Jestem wielbicielką kremów. Jeśli ten działa na przebarwienia to może wypróbuję.

  • Ciekawy, pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi ze względu na opakowanie.

  • w sam raz na zimę kremik 🙂

  • Fajnie, że ma naturalny skład 🙂 ale niestety moja cera jest mieszana i błyszcząca więc nie jest to krem dla mnie, ale sprawdzę w moim zielarskim sklepie może znajdę też coś dla siebie. Ostatnio kupiłam kredkę z tej firmy i jest całkiem ok.

  • Świetny krem!

  • Opakowanie mało ciekawe, fakt, ale skład kremu rekompensuje wszystko 🙂

  • opis brzmi ciekawie:) no i skladnikowo tez mega naturalnie.
    Design to nie wszystko choc przynaje dla mnie tez wazny.