Popularne wpisy

Chanel Eyes Collection
Zobacz Wpis
Chanel Hydra Beauty
Zobacz Wpis
Burberry Complete Eye Palette
Zobacz Wpis
Na górę
7 Paź

Miętus na ustach

Gdy jakiś czas temu pokazywałam Wam przesyłkę zza wielkiej wody KLIK, największe zainteresowanie wzbudził dość nietypowy w kolorze, błyszczyk L’oreal Colour Riche o nazwie „Mint Ice” z numerkiem porządkowym 651. By zaspokoić ciekawość postanowiłam słów kilka o nim napisać i zaprezentować go na ustach.

Błyszczyk, który w swej strukturze widocznej przez przezroczyste tworzywo ma ciut perłowe ciągoty, umieszczono w miękkiej tubie zakończonej otworem za pomocą którego aplikujemy błyszczyk bezpośrednio na usta lub na palec. Żadne to innowacyjne rozwiązanie, w Europie też takie mamy 😉

Całość jest smukła i zawiera w sobie aż 12ml produktu. Błyszczyk pochodzi z limitowanej kolekcji „Miss Candy”, która latem 2013 roku królowała w Ameryce – to na pewno, w Europie-hmmm? nie słyszałam by występowała. Prócz kolorowych naklejek na paznokcie, lakierów i cieni, znalazło się miejsce na cztery odcienie błyszczyków –  wspomnianą miętkę, fiolet i dwa żelki, jeden w kolorze pomarańczy, drugi czerwieni.

Mimo nazwy i koloru, który sugerowałby efekt chłodzenia, takowego tu nie znajdziemy. Całe szczęście bo szczerze go nie lubię, a już na pewno w takich partiach jak usta. Znajdziemy tu natomiast rozświetlające, lekko rozbielające i opalizujące na pistację wykończenie o cukierkowym, słodkim posmaku. Wszystko to w cenie około 8 dolarów.
Według mnie miętus korzystnie wypada na ustach, delikatnie je nawilża choć zjada się w tempie ekspresowym jak na lekkiej konsystencji błyszczyk przystało.  Nie są to może jakieś wyżyny jeśli chodzi o rozwiązania oferowane przez koncern L’oreal ale z przyjemnością po niego sięgam. Co sądzicie?

Obsession
  • Anonimowy

    Tu zarabiam pieniądze – http://www.learnmoneystrategy.com/Nirres/. To łatwe i całkiem zyskowne! 😉

  • efekt jest bardzo naturalny, delikatny i elegancki! czyli taki, jak lubię najbardziej!

  • Fajnie wygląda na ustach 🙂

  • Bardzo naturalny.Ładnie się prezentuje.

  • dziękuje wszystkim pięknie za komentarze 🙂

  • przyjemniaczek 🙂

  • Ladniutka miétka <3 taka delikatna 🙂

  • Cudowna mięta 😉 Muszę ją mieć <3

  • Delikatny, podoba mi się 🙂

  • Śliczne usta 🙂

  • Taki kolor pasuje chyba jedynie osobom o jasnej pigmentacji warg. Ja do takich nie należę, z jasnymi błyszczykami na ustach wyglądam koszmarnie, więc miętuskowi podziękuję 😉

  • fajny dzienniak, ale bez jakiegos szczegolnego szalu 🙂

    • to prawda, szału nie ma, jest przyjemnie ale bez efektu wow 🙂

  • Nie wiem czemu, ale liczyłam na większy szał 😉 Chociaż z miętą na ustach chodzić bym nie chciała 🙂

    • jak wspomniałam wyżej, sama nie wiem na co liczyłam 🙂
      nie ma większych zachwytów ale jest przyjemnie

  • Podoba mi się taki miętuskowy kolorek na ustach.

  • Bardzo przyjemny efekt, o, taki do całowania 🙂

  • Na Twoich ustach wygląda rewelacyjnie:) Moje są stosunkowo mocno napigmentowane, dlatego mogłabym uzyskać niezbyt korzystny efekt. Również nie przepadam za atrakcjami w postaci chłodzenia.

  • ooo podoba mi się ten miętus!

  • Nie znoszę jak cokolwiek chłodzi mi usta 😛 ale ten błyszczyk jest śliczny 😉

  • Fajny 😉 Ja dla odmiany lubię produkty do ust z efektem chłodzenia 🙂

  • lubię takie błyszczyki, ładniutki jest.

  • Ha, ale przy okazji mnie zainspirował. Jakby rzeczywiście wyglądały miętowe usta? Z jagodowymi już próbowałam. Może przy kolejnej sesji. 😛

    • pamiętam Twoją interpretację jagódki :] czekam zatem na pistację

  • bardzo mi się podoba 😉

  • Miałam kiedyś taki zielonkawy błyszczyk, tylko był z tych gęstych i do nakładania palcami – do tej pory nie znalazłam niczego piękniejszego do podkreślania ust, idealny był!

    • pamiętam zieloną pomadkę mojej mamy, z lat 90tych, taka co to sztyft miała zielony a efekt czerwony
      jako dziecko nie mogłam pojąć jak to możliwe 😀

    • Pamiętam taką pomadkę mojej babci. Intensywnie zielona, a malowała na czerwono 🙂 To była moc 😀

    • W życiu takiej nie widziałam, co Wy mówicie?^^ Moja ciocia [bo mama się nie malowała] miała tylko zajewiście ceglastopomidorową, która malowała – oczywiście – na ceglastopomidorowo^^

      Ktoś wie, na czym to polegało? 😀

    • taki peweksowy twór to chyba był :]
      natomiast wspomnianą pomadkę ceglastopomidorową, która malowała – oczywiście – na ceglastopomidorowo również znam 😀 nieco mnie przerażała, ciut intrygowała i nieźle radziła sobie z napisami na lustrze

  • Przepiękny ten błyszczyk 🙂

  • Po takim kolorze w tubce spodziewałabym się mocnego uczucia mrowienia/chłodzenia 🙂 Ładny, delikatny odcień 🙂

  • w sumie fajnie wygląda, ale osiem dolców jak na zwyklak to trochę sporo

  • przyjemniaczek 🙂

  • Z jednej strony liczyłam na mocniejszą zieleń, ale taka wersja jest zdecydowanie bardziej przyjazna do noszenia 🙂

  • Chyba pierwszy raz widzę błyszczyk, opalizujący na pistacjowo.
    Patrząc na swatch, odnoszę bardzo przyjemne wrażenie – mnie się podoba.

    …a słodki jest, bo czuć cukier, czy tylko aromat ma słodki? 🙂

    • dla mnie samej Zajączku to pierwszyzna, ale przyznasz ze brzmi wybornie?
      pistacja, słodka pistacja na ustach! dajesz wiarę? :*

    • :*
      Zachęciła mnie ta rzecz na tyle, że – mimo, że jak wół stoi, że dzieje się to w Ameryce – przejrzałam półtora internetu, w celu zasięgnięcia wiedzy. Gdyby było w polskiej ofercie, nie wytrzymałabym i kupiłabym go sobie chyba, nawet już zaczęłam sobie wyobrażać, na ile mi do twarzy z takimi oszronionymi ustami… a na ile nie 😉
      Oczywiście, jako człek bladousty, musiałabym "pododziać" na usta coś niegryzącego kolorystycznie – coś, co pozwoliłoby zlokalizować otwór gębowy na mapie mojej twarzy^^

  • jakoś kojarzy mi się z Kasią Skrzynecką i jej perłowymi ustami O_o

    • też ładnie 😀

    • Też Kasia^^

    • ii tam ładnie 😀 perła trochę starszą panią zalatuje XD
      a jak fiolet?

    • fioletu nie mam 🙂 tylko ten pomarańczowy żelek

    • a ten bite, to nie fiolet? jestem go strasznie ciekawa 🙂 no chyba, że przegapiłam post o nim? :O

    • aaaa ten 🙂 tego jeszcze nie było na blogu

  • Jak nie lubiłam błyszczyków, tak nie lubię 😉
    Kolor wygląda bardzo sympatycznie, ale siebie w nim nie widzę 🙂

    • bo to wykończenie z pewnością nie jest dla wszystkich 😉
      a już na pewno dla tych co to lubią zdecydowane kolory :> ja lubię czasem odpocząć i nałożyć coś lekkiego 😉

  • Lubię takie rozbielone delikatesy. Podoba mi się 🙂

  • Bardzo, ale to bardzo ładnie wygląda:) I like it.

  • Spodziewalam sie czegos innego. Trochę mi przypomina narsowy Turkish Deligh 😛

    • Turkish Deligh to jednak taki różowiutki nude, więc nieee, nie ta liga ;D

    • Bardziej miałam na myśli "mleczny efekt". Ale nie masz przypadkiem dla porównania? Bo się nad turecką pychotą zastanawiam 🙂

  • ładny delikatesik! lubię takie 😀

  • Ja takich odcieni na ustach nie lubię:(

  • Fajny jest:)

  • Ładny, taki delikatny i naturalny, podoba mi się 🙂

  • podoba mi sie efekt na uustach twych, oj podoba. ale kolor chyba nie dla wszystkich.

    • na pewno nie dla tych, którzy lubię kolory zdecydowane i wyraziste :]

    • o dla tych tez;) ja lubie takie jasne kolorki ale mam ciemne usta wiec nie dla mnie one-wygladam jak truposz. ostatnio otwozylam oczy i pozbylam sie kilku, jeszcze pare zostalo:)

  • O, ciekawie, nie spodziewałam się tak delikatnego efektu. Ale jest ładny, podoba mi się 🙂

  • Ładnie wygląda 🙂

  • Spodziewałam się czegoś bardziej wyrazistego. Ten kolor jest jak dla mnie zbyt mleczny.

    • ja to szerze przyznam, nie wiem czego się spodziewałam 😉
      ale wyszło całkiem przyjemnie choć bez większych emocji

    • tez spodziewalam sie troche innego efektu,ale ten nie jest zly,po prostu naturalny 😉

    • a mnie się widzi tak naturalnie:)

    • taki sobie przyjemniaczek 🙂

    • Wydaje mi się, że na moich ustach sprawiłby, że wyglądałabym jak chora 😀

  • Świecidełko jak ja to mówię 😉 czyli niby nic, ale z efektem.

  • eee tam, taki zwyklak? mam teraz nowośc od guerlain, jak Ci pokażę – padniesz. Sexy usta tylko moje 😀 Ale to od dawna wiadomooooo…

    • ta mi tu z gerlęęęę wyjeżdża a ja tu loreala dla plebsu prezntuję 😀 no jak pragnę zdrowia!
      wiadomo, że będziesz bardziej seksi i ponętna i do tego ze stolicy 😛

    • ale Twó loreał to z juesej nie? no! a mój gerlę tylko z Polski 😀

    • a tak, zgadza się :] niby drobny szczegół a robi różnicę 😀

  • o czekałam na miętuska na ustach, ale jednak nie moja bajka;)

  • Blyszczyk ten odrobinke przypomina mi california kissin z benefit'u i kilka innych, ale do tego z benefitu mam sentyment. To byl moj pierwszy blyszczyk, ktory sobie kupilam po przeprowadzce do Szkocji i namietnie go uzywalam (juz nawet nie pamietam ile tubek zuzylam). Teraz widzialam szminke z revlonu, ktora daje podobny efekt, co ten blyszczol z l'oreala 😀

    • z ciekawości sprawdziłam bo nie znałam california kissin 🙂
      ciut podobny jednak ten tutaj bardziej rozbielony, mleczny 🙂

    • Dokladnie. California kissin wybielalo optycznie zeby. Fajny byl 😀 juz dawno go nie uzywalam

  • Taki perłowy ten kolorek. Smuży chyba troszkę?

    • nie, nie smuży 🙂 równiutko rozprowadza się na ustach i z nich schodzi

    • No to git 🙂 Taki niespotykany jest ten kolor. A czerwony tez pokażesz?

    • jak wspomniałam poniżej to taki żelek, nie daje koloru na ustach 🙁 ot taki sobie transparentniak dający połysk

    • Aha, takie coś. Szkoda, myślałam, że to taka czerwona żyleta ;P
      Żelek też się przyda na co dzień 🙂

  • Ładnie się prezentuje na ustach, ale ja już od dawna przestałam gustować w błyszczykach. Mam dwa: jeden z Rimmela, który kupiłam sama i drugi z Mary Kay, który dostałam i to jest dla mnie w pełni wystarczająca ilość 🙂

    Z chęcią jednak zobaczyłabym na ustach ten drugi błyszczyk L'oreal ze zdjęcia 😉

    • to taki przezroczysty żelek, który daje bardzo minimalny kolor 🙂

  • ładny delikates, lubię takie 🙂