Popularne wpisy

Chanel Eyes Collection
Zobacz Wpis
Chanel Hydra Beauty
Zobacz Wpis
Burberry Complete Eye Palette
Zobacz Wpis
Na górę
6 Gru

Rimmel/ Lasting Finish Colour Rush Intense Colour Balm

Lasting Finish Colour Rush Intense Colour Balm to nowość marki Rimmel. Musze przyznać, że bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła…

 
Temat podjęty przez markę Rimmel nie jest jakiś specjalnie świeży bowiem w szeregach większości firm kosmetycznych od dawna znajdziemy kombinację szminki ukrytej pod postacią kredki. Moje doświadczenia w tej materii są dość bogate i w większości pozytywne, no może poza wersją Revlon Just Bitten Kissable Balm Stain bo ta z uwagi na mocno mentolowy podkład i twardy „rysik” nie przypadła mi do gustu. Szminki w kredce Lasting Finish Colour Rush Intense Colour Balm są dostępne od listopada 2014 roku w 8 odcieniach przy czym ja mam trzy z nich.
Numerek 100 czyli Give me a cuddle to słodki, lekki i niezwykle dziewczęcy róż z odrobiną brzoskwinki. Według mnie jest lekko transparentny i oznacza się najmniejszą  pigmentacją pośród całej trójki ale winić za ten stan rzeczy należy sam kolor. 130 czyli I want candy!  to uroczy, różowy cukierek  z lekką domieszką fuksji/ fioletu. I mój absolutny hit całej tej urokliwej trójki, czyli numerek porządkowy 500 o nazwie The redder the better – soczysta czerwień, która pięknie i długo nosi się na ustach.

Wszystkie kolory cechuje efekt mocno nawilżonych i soczystych ust. Na plus zaliczę także fakt, że sztyft mimo że jest twardy pod wpływem temperatury warg z łatwością pokrywa je kolorem więc aplikacja nie sprawia najmniejszego problemu. Kolor jest nasycony i trwa bardzo długo; piszę to głównie w kontekście tej pięknej czerwieni, którą nakładam ostatnio bardzo często. Kolor schodzi równomiernie a po długich godzinach na ustach pozostaje efekt tintu, czyli lekko zaczerwienione wagi. W szminkach Lasting Finish Colour Rush Intense Colour Balm odnajdziemy lekko słodki zapach co przekłada się również na posmak, na szczęście jest jedynie delikatnie wyczuwalny.

Jeśli chodzi o samo opakowanie to ktoś tu chyba mocno wzorował się na Baby Tint Moisturizing Lip Colour Balm marki Clinique KLIK Gdyby nie zatyczki no i napisy rzecz jasna, można by się pomylić 😉

Szminka w kredce Lasting Finish Colour Rush znajdziecie w większości drogerii w cenie ok. 23zł za 2,5g produktu.

Podoba Wam się to rozwiązanie od Rimmel? 🙂

Obsession
  • O łała, fajnie wyglądają :>. Podoba mi się czerwień i nr 100, ale nie wiem czy by mi pasowała ta setka. Ale kuszą te kredki, nie miałam jeszcze żadnej z żadnej firmy :<

  • o kurcze tyle razy przechodziłam nawet dziś koło szafy Rimmel, a nie zwróciłam na nie uwagi ; o

    • koniecznie musisz zerknąć, ta czerwień jest bombowa <3 nie wiem tylko czy lubisz?

  • Całkiem przyjemne kolorki jednak właściwości musiałabym przetestować na samej sobie gdyż często szminki po dostaniu się do ust drapią mnie w gardło:) Wizualizacja jak zawsze Super!

    • jak drapią w gardło? może mnie nakładać? 😉
      tutaj wystarczy odrobina dla intensywnego koloru, szminka nieco zachowuje się jak tint

  • Nie widziałam ich w perfumerii, ładnie wyglądają!

    • pewnie będą się pojawiać pomału 🙂

  • A myślałam, że mam ten sam odcień czerwieni jak pisałam na IG 🙂 Jednak ja mam 120 All You Need Is Pink 🙂

    • 120 All You Need Is Pink też bardzo ładny 🙂

  • Kuszą mnie niezmiernie te pomadki, za just bitten równiez nie przepadam, bo "zimno mi w usta" 😀

    • piateczka 😀 kto to widział by zimą nosić mentole

  • A mi właśnie Just Bitten Kissable bardzo odpowiada 🙂 Mam kolor 001, bardzo naturalny i świetnie mi się ją nosi, może dlatego, że taki miętowy zapach i posmak mi odpowiada. Te kredki są dla mnie trochę za błyszczące – podoba mi się efekt takich nawilżonych ust u kogoś, ale sama wolę bardziej 'suche' wykończenie. Z Twoich kredek najbardziej podoba mi się 100.
    pozdrawiam, A

    • ja nie lubię mentolowych kosmetyków z zasady 😉 zimno mi po nich 😀 a na ustach mnie efekt mrowienia denerwuje 😀

  • Nie miałam jeszcze pomadek w takiej formie 🙂 Czerwień i brzoskwinia widzą mi się 🙂

    • jak to? ani jednej? o.O
      musisz zatem nadrobić temat 🙂

  • Ja chcieć cukierka! 😀

  • Uwielbiam I want candy! Trzyma się na ustach bardzo długo i nawet po 4 godzinach pozostawia dookoła warg fajny kontur
    jestem jak najbardziej na tak
    Obs, kiedy Ty wariatko zużywasz te wszystkie mazidła :)))
    :***ściskam mocno

    • na to pytanie nie ma jasnej odpowiedzi 😀
      raczej używam, zużywać kolorówkę nie udaje mi się za często choć tusz, podkład czy puder już tak 😉
      ostatnio mocno wzięłam się za czyszczenie "magazynów"
      buziaki

  • Bea

    Bardzo mi sie podobaja te kredki,a i cena jest ok:)Na pewno je kupie :))

  • Też mam te trzy kolory, nie spodziewałam się po nich cudów, ale bardzo mnie zaskoczyły. Ta różowa mi się trzyma na ustach do teraz, a malowałam się jakieś godzin temu, zdążyłam już zaliczyć obiad u babci, a ona dalej tkwi na ustach, może trochę wyblaknięta, ale wciąż widoczna. Jutro sprawdzam czerwień 😀

  • Ja uwielbiam kredki do ust:) jakoś znacznie łatwiej mi się nimi maluje niż szminką, zwłaszcza jeżeli nakładam na usta jakiś ciemny kolor;)

  • Anonimowy

    ODKRYŁAM CIĘ NIEDAWNO I MUSZĘ POWIEDZIEĆ,ŻE JESTEŚ BARDZO MIŁĄ INSPIRACJĄ DLA MNIE 😉
    KOPALNIĄ W KTÓREJ ODKRYWAM CORAZ TO NOWSZE KORYTARZE
    J.

  • Bardzo lubię malowidła do ust od Rimmel wiec po nr 130 zapewne sięgnę 😉

  • Anonimowy

    Kolorki przepiękne ale ja wolę Zoeve szczególnie second chance
    J

    • ja też 🙂 ale to jednak zupełne inny produkt

  • Mam kolorek 100 i szczerze mówiąc nie jestem nimi zachwycona.
    Na moich ustach szminka ma zupełnie inny kolor niż w opakowaniu i jest słabo napigmentowana, a szkoda…
    W porównaniu do Astor Soft Sensation Lipcolor Butter wypada blado.

    • no setka wypada słabo, jak zapisałam taki kolor 😉 w porównaniu z czerwienią naprawdę jest słabo
      Astora nie znam

  • Muszę choć jedną mieć! Piękne kolory masz.

  • Śliczne pomadki 🙂

  • A ja w kredce jeszcze w ogóle nie używałam. Zawsze jakoś kojarzyły mi się z topornością w aplikacji, ale z tego co u Ciebie czytam, to wcale niekoniecznie 😉

    • niektóre rzeczywiście bywają twarde, i tu się zgodzę
      ja tak właśnie wspominam Revlon 🙁

  • Śliczne odcienie 😉 Zastanawiałam się nad tymi kredkami w czasie promocji w Rossie, ale w końcu się nie zdecydowałam, myślę jednak, że na pewno kiedyś się skuszę 😉

  • Sporo dobrego o nich słyszałam, i mam ochotę skusić się właśnie na czerwień i numerek 300, muszę się chyba przejść do Superdruga 🙂

    • za granicą to ona chyba są od dawna? 🙂

  • Jutro ide do Rosmana zobaczyc czy sa dostepne 😀 Uwielbiam takie kosmetyki do ust 😀

    • daj znac jak zakończyło się polowanie 🙂

  • Mam tę czerwień i dla mnie to wyrazisty, energetyczny kolor z ogromną dawką nawilżenia 🙂 Lubię!

  • Ja też molestuję czerwień :). Jejku, jak to się trzyma! Taka niepozorna kredka, a kolor utrzymuje się wieki 🙂

    • co nie? też się przyjemnie zaskoczyłam 🙂

  • Piękne 3 cudaki <3

  • Piękne odcienie wybrałaś:) Najbardziej spodobał mi nr 100 🙂

    • niestety na wybór nie miałam wpływu ale niemniej trzeba przyznać że i tak ładne to kolorki

  • Też mam 🙂 Jedną dostałam od Simply kiedy jeszcze ich u nas nie było, drugą kupiłam sobie sama ostatnio 🙂

    • jakie masz kolorki? zadowolona jesteś? 🙂

    • Mam "Rumour has it" i "Make me blush". Jakościowo są fajne – zachowują się jak wiele im podobnych kredek do ust. Kolorystycznie wolę Make me blush, bo jest jaśniejsza, a ja akurat nie przepadam za ciemnymi pomadkami.

  • give me a cuddle mnie bardzo przekonuje 🙂 Nie miałam jeszcze takiej pomadki, już długo zbierałam się do takiej wersji z Revlon albo Clinique, ale jakoś nigdy mi nie po drodze 🙂

    • gdybym miała wybierać pomiędzy Revlon a Clinique to stawiam zdecydowanie na tę drugą opcję 🙂
      Revlon mocno mi podpadł i pozbyłam się wszystkich ich kredek bo były twarde a ponadto dawały mocno mentolowe uczucie mrowienia a tego nie lubię 😉

  • Dla mnie szminki w kredce są jakimś dziwnym wynalazkiem i nie do końca rozumiem ich jestestwo. Taka grubaśna kredka kojarzy mi się z małym dzieckiem, a nie z dorosłą kobietą 😛 poza tym wszystkie produkty tego typu wyglądają identycznie, mają takie same kolory, takie same opakowanie… i może stąd moja niechęć do nich.

    • z małym dzieckiem? 😀 no nie wpadłabym na to
      może mi, jako 34letniej kobiecie to nie przystoi zatem? taki infantylizm! ;D
      ee tam, ja osobiście nie widzę w tym rozwiązaniu nic złego, ale wiadomo że nie każdemu może się podobać 🙂

    • Niestety zgadzam się z Arnell – kredki do ust są w wielu przypadkach wręcz identyczne.

    • coś w tym jest 🙂
      te tutaj przyrównałam do Clinique /klik w tekście/

    • Ale podobne zjawisko zauważyłam w przypadku lakierów do ust 😉 Najczęściej są w mocnych i intensywnych kolorach. Chyba tylko Rimmel ma w swoim asortymencie taki kolor Nude ale według mnie wygląda jakby ktoś nałożył sobie korektor na usta 😉

    • coś jest na rzeczy, to prawda 😉

  • Nie maluję ust jakoś szczególnie, ale jeśli już to właśnie preferuje tego typu kredki. Fajnie się aplikuje i cieżko sobie zrobić krzywdę 🙂

    • dokładnie 🙂 tez lubię to rozwiązanie bo jest szybkie

  • Ten cukierkowy faktycznie fajny:)) Jak wykoncze podobna pomadke z Lovely to moze skusze sie na Rimmela:)

    • A ta z Lovely jak się sprawuję bo tej akurat nie znam? 🙂

  • Ja tam wole tradycyjne smarowidła do ust. Przy np. czerwieni trzeba być precezyjnym bardziej niż przy innych kolorach, i tu taką kredką się cięzko operuje:/

    • wierz mi, że tą czerwienią nie idzie sobie krzywdy zrobić i bardzo precyzyjnie się nakłada 🙂
      przy klasycznej szmineczce posiłkuję się natomiast pędzelkiem

    • kiedyś w glossyboxach były kredki jelly pong pong, właśnie w takiej czerwieni i cukierkowym różu. Rysowało mi się nimi lepiej niż szminkami i pędzelkami 😉 a czerwień miała moc.
      W sumie zaczynam żałować, że się ich pozbyłam. Może popatrzę na te.