Popularne wpisy

Chanel-Eyes-Collectionaaaa
Chanel Eyes Collection
Zobacz Wpis
Chanel-hbf
Chanel Hydra Beauty
Zobacz Wpis
Burberry-paletteeye5
Burberry Complete Eye Palette
Zobacz Wpis
Na górę
11 Cze

Cienie do oczu w kredce

Bleu-Nuit-12

Bleu-Nuit
czyli o rozwiązaniu, które bardzo lubię i podczas codziennego, porannego makijażu gdzie czas mnie goni, stosuję z powodzeniem. Mowa o kremowych cieniach do powiek zamkniętych w grubym, wysuwanym automatycznie sztyfcie. Szczerze przyznam, że w tym rozwiązaniu nie znajduję absolutnie żadnych minusów (no może po za tym  że taki cień szybciej się kończy niż w przypadku klasycznych, prasowanych paletek). Z tego też powodu postanowiłam zebrać wszystko w jeden post i zaprezentować Wam swoją, małą co prawda, kolekcję.

Głównym powodem, dla którego stosuję to rozwiązanie jest czas i wygoda. Nie potrzeba tu mozolnego nakładania czy długotrwałego blendowania. Cały makijaż na powiece wykonany kilkukrotnym pociągnięciem miękkiego sztyftu na skórze i wykończeniem całości opuszkami palców lub szybkim pociągnięciem pędzelka. Większość egzemplarzy, które posiadam jest wodoodpornych dlatego są niezwykle trwałe i żadna siła nie jest ich w stanie ruszyć (w przypadku kredki Korres Volcanic minerals twist eyeshadow to jest wręcz niewiarygodne; przerabiam już drugą kredkę tej firmy, o pierwszej pisałam tutaj). Oczywistym jest, że cienie tego typu stanowią świetną bazę do tworzenia bardziej spektakularnych makijaży ale dziś skupię się na zastosowaniu solowym. Według mnie to rozwiązanie broni się bez wspomagania innym produktem, prasowanym cieniem czy bazą.

Bleu-Nuit-2

Kredki Phyto-Eye Twist marki Sisley miałam okazję pokazywać na blogu przy okazji prezentacji zeszłorocznej, wiosennej kolekcji  Indian Sonklik. Niech rekomendacją dla tych niezwykle trwałych i napigmentowanych cieni będzie fakt, że zdenkowałam jedną z kredek wiele miesięcy temu. To był odcień 1 Topaze – brąz z akcentami różu i drogocennego złota, który bardzo służył mi podczas codziennych makijaży. Aktualnie mam coś bardzo podobnego z sygnaturą marki Korres oraz Burberry – Rosewood z numerem 112 (widzicie te kredki poniżej). Drugim moim ulubieńcem z posiadanej gamy kolorystycznej jest 7 Havana czyli płomienny mahoń z nutką miedzi, cudo do podkreślania zewnętrznego kącika oka.
Bleu-Nuit-4

Bleu-Nuit-5

Korres Volcanic minerals twist eyeshadow to cień marzenie♥ Jeśli uważasz, że Twój cień jest wytrzymały na wszelkie ekstremalne czynniki, to nie używałyś wspomnianych cieni. Jest to najtrwalszy produkt do makijażu oka w swej kategorii, który znam. Absolutnie nie do zdarcia, do tego piękne, neutralne kolory, które pasować będą wszystkim typom urody. Rekomendacją i w tym przypadku będzie zdenkowanie koloru 29 Golden brown o którym pisałam przy okazji tego wpisu. To kolejny sztyft.

Artdeco ze słonecznej kolekcji widzieliście niedawno we wpisie klik. To wodoodporne kredki do oczu High Performance Eyeshadow a mój odcień czyli 27 – soft golden rush to słoneczne złoto w bardzo ciepłym, żółtym odcieniu.

Nowością, która pojawiła się w letniej kolekcji marki Pupa czyli Bronze Fever jest sześć wodoodpornych, kolorowych cieni w sztyfcie Made to last: poniżej zobaczycie dwa z nich: metaliczny, różany z numerkiem 014 oraz ciemniejszy, mahoniowy brąz z oznaczeniem 015. Trudno mi coś więcej o nich powiedzieć bo akurat te dwa egzemplarze to u mnie zupełna nowość. Faktem jest , że próbki pozostawione na dłoni po minucie są nie do ruszenia a to może świadczyć o ich trwałości.

Bleu-Nuit-6 Bleu-Nuit-7 Bleu-Nuit-8

Poniżej cienie miały swoje osobne wpisy. Kilka dni temu opublikowałam treść na temat najnowszej kolekcji Chanel Eye Collection 2016  dlatego podlinkuję Wam ten wpis i zaproszę do odwiedzin klik. Burberry Eye Colour Contour, czyli wygodny sztyft pozwalający na precyzyjne oraz łatwe modelowanie i podkreślenie oka też już pokazywałam klik. Mój odcień to Rosewood z numerem 112. To przepiękna, metaliczna mieszanka mocci i palonej umbry. Cień gładko sunie po skórze pozostawiając po sobie dużo rozświetlającego blasku i delikatnego koloru. Cudo! które bardzo łatwo się blenduje i trwa przez wiele godzin bez uszczerbku czy wchodzenia w załamania powieki. 

Bleu-Nuit-11 Bleu-Nuit-12 Bleu-Nuit-14
Przedstawione przypadki to formuły wodoodporne lub long-lasting, dlatego też problematyczny może być demakijaż tych cieni, no z całą pewnością trwa dłużej. Zwykły płyn micelarny czy mleczko nie poradzi sobie dlatego ja zawsze używam dwufazowych formuł, no na pewno potrzeba tu oleistej fazy. Mimo wszystko tę ich długotrwałość zaliczyć trzeba na plus bo cienie są obecne na powiece bez uszczerbku przez caluśki dzień.

Podzielacie moje zachwyty nad tego typu rozwiązaniem?
Bleu-Nuit-0

Obsession
  • Natchnęłaś mnie i będę chciała stworzyć post o tej samej tematyce. Mam trochę cieni w tej formie i chyba pora wyciągnąć je wszystkie i przyjrzeć się im z bliska :)
    Wpadł mi w oko Burberry, oj wpadł!

  • Bardzo lubię tą formę! Miałam cienie z Chanel i Korres, mega na plus. Podobnie jak formuła w kremie, spisują się u mnie chyba najlepiej:)

  • Ten zestaw z beżem, złotem i różami jest przepiękny. <3

    • prawda? moje ulubione, dzienne kolory w makijażu :)

      • Chętnie bym przygarnęła wszystkie odcienie *_* najlepiej czuję się właśnie w takiej gamie :)

  • Czajma

    Mam tę kredkę z ArtDeco, jest świetna :)

  • Ja też uwielbiam takie cienie w kredce. Bardzo piękna Twoja gromadka:)

    • masz Aniu jakieś ulubione? :)

      • Moja gromadka malutka zresztą to właściwie KIKO oraz ISA DORA;), z tym, że te w sztyfcie to z Kiko, a Isa Dora jest w kredce. Ale kuszą mnie te z Chanel oraz z Sisleya:)

  • SexiChic

    Muszę się przyjrzeć tej kredce z Korres bo uwielbiam takie rozwiązania ale na razie żadnen kosmetyk tego typu mnie nie zadowolił :(

    • jeśli chodzi o trwałość jest najlepsza! szkoda tylko że Korres stacjonarnie znika :(

      • SexiChic

        Ciekawe gdzie teraz będzie można je kupić bo na Sephora on line też ich nie ma.

        • na pewno w sieci będzie można dorwać, w Sephorze on-line? nie mam pojęcia, wiem że stacjonarnie kolorówka znika

  • Cudne kolory, muszę pomyśleć o takich kredkach, są dość wygodne, choć nie wiem czy nie obciążą skóry :) Wszystkie są kuszące :)

    • niektóre z nich są rzeczywiście dość zwartej struktury ale wystarczy po prostu nałożyć mniej i zrobić lekki makijaż :)

  • uwielbiam takie cienie i od długiego czasu czaje się na cień w kredce z MarcaJacobsa 😀

    • o tak, też jestem ciekawa Twinkle Pop :) Myślę, że wybrałabym Three Shakes, a Ty?

  • uwielbiam Twoje zdjęcia 😉

    • Dziękuję :) tym bardziej, ze dziś mi kompletnie coś nie szło 😀

  • Obsesje kredkowa w pelni rozumiem i podzielam.
    Mam dwie lewe rece do makijazu i kredki to dla mnie zbawienie

    • masz jakąś ulubioną markę?

      • Shu Uemura. Ich Drawing Crayons and Drawing Pencils to moje faworyty. Mam niemal wszystkie kolory.

        Oprocz nich mam gromadke caviar sticks Laury Mercier, dwie kredki od Bobbi Brown, sporo Chubby Sticks for Eyes od Clinique i pojedyncze Kiko, Phyto Twist, Lancome, i pare innych.

        Shu Uemura rzadzi.

        • u lalala to masz naprawdę sporą gromadkę :) Zdecydowanie wolę wysuwane automatycznie niż z koniecznością temperowania
          Shu Uemura kupujesz na lotniskach czy gdzie?

          • Mnie temperowanie nie przeszkadza, zauwazylam tez, ze w tych temperowanych wklad nie lamie sie tak czesto i nie twardnieje tak bardzo jak w wysuwanych. Wiec, jak zawsze, cos za cos.
            Mam stoisko Shu u mnie w miescie, jest male, ale przynajmniej jest. Ostatnim razem jak patrzylam na lotnisku, to bylam niemile zaskoczona, ze roznica cenowa jest niemal zadna. Czy sie kupuje na miescie (Tokio), czy na lotnisku, to kolorowka jest w takich samych cenach. Ale na lotnisku mozna znalezc limitki i zestawy, ktorych w lokalnych sklepach brak. Wiec znowu, cos za cos.

          • Z tym łamaniem to też prawda, ale gdy nie wystawiam rysika na długie działanie powietrza to nic się nie łamie 😉 po aplikacja zamykam skuwką i wszystko jest cacy. Stoiska Shu Uemura widywałam w Bangkoku i na lotniskach ale nigdy nie zatrzymywałam się na dłużej. Następnym razem to nadrobię :) Mieszkasz na stałe w Tokio?

          • Masz calkowita racje. W polskim klimacie nie ma roznicy, w azjatyckim juz jest. W lecie wysuwane wklady najczesciej sie topia, a w zimie po prostu lamia. Tak wyjasnili mi temperowane kredki ludzie od Shu podczas jakiegos eventu.

            Nie mieszkam w Tokio, nie znosze tego miasta.
            Mieszkam na prowincji na polnoc od Tokio. Godzine superekspresem (shinkansenem) od stolicy, albo 2,5 – 3 godziny zwyklym pociagiem.

          • wyjaśnienie związane z klimatem ma na pewno sens:)

  • Aktualnie chyba nie mam żadnego w kredce! Jedynie rozswietlacz 😉

    • I co? nie ciągnie Cię by mieć?:D jak znam Ciebie niebawem się to zmieni 😀 Jaki to rozświetlacz?

      • Taki z Max Factor, jakaś dłuższa nazwa. Nie pamiętam:D Hmm no ze mną to właśnie nigdy nie wiadomo:P Np. mówiłam, że nisza jeszcze nie dla mnie, a na drugi dzień zapach Sud Magnolia był już mój:P Także… nie mam pytań!:D